Englishman in New York, czyli Torunianin w Gdyni

 

Englishman in New York, czyli Torunianin w Gdyni
by Marcin Mykowski
 
 
Gdyńska „starówka” jest jakieś 600 lat młodsza od toruńskiej. Pewnie dlatego, że Gdynię wybudowali niedawno i nie było tam Krzyżaków. Ale byli Jezuici. I do tego zmierzam. Ujawnię sekret, przetrzymywany w ścisłej tajemnicy od miesiąca. Od czasu, gdy przedostatnie moje rzeczy wyjechały z Torunia z ul. Batkiewiczówny, kiedy to zrządzeniem Niebios znalazłem firmę przeprowadzkową, co już zaplanowała kurs na Gdynię dokładnie tego dnia, a ja się na chama podczepiłem.
 
Otóż, umiłowani w pływaniu Siostry i Bracia – wstąpiłem do zakonu. W końcu musiałem to z siebie wyrzucić. Wstąpiłem do Zakonu Jezuitów, bo od chwili zakotwiczenia w Gdyni czułem powołanie. Ciągnęła mnie tam siła, której opisać nie sposób. Spać nie mogłem, ciągle jakieś niezadowolenie, nieprzerwany brak miejsca, ciasnota w tym cholernym Trójmieście, mimo że rozwlekłe, a w Blues Clubie świetne koncerty grają. Dlatego wziąłem najpotrzebniejsze rzeczy, ograniczając ich ilość do minimum i zrobiłem to. Stało się coś, czego nie przewidziałem – kobieta chciała iść ze mną. To dopiero uczucie, prawda? Powiedziała: pójdę i będę robić dokładnie to, co ty. Ja jej na to: nie jesteś w stanie, moja droga. Ona: dlaczego? Mówię więc: bo ja w Zakonie Jezuitów, na szczycie góry, 10 minut jazdy od dzielnicy Redłowo zamierzam trenować pływanie, bo Jezuici mają świetny basen, no w każdym razie tak to wygląda w internecie. Poza tym bilety w środku dnia są tańsze niż w Toruniu (to chyba jedyna w Trójmieście tańsza rzecz niż w Toruniu), a jam ci to się zobowiązał, że sztafetę Toruńczyka wesprę młócką swą! Dlatego wstąpić muszę do Zakonu na czas treningu i robić tak zamierzam po częstokroć.
 
No to wstąpiłem. Wprawdzie bilety po 7 zł (na 15.30 i 16.15), wprawdzie ratownik postawił mi na murku tabliczkę „Tor do szybkiego pływania”, ale woda jakaś gorąca, że dech zatyka. Poza tym gdzie tu „Hooop! Nogi!!! Finisz!!!!”? Gdzie tu gest Magdy, co czepki rozdaje, gdzie powątpiewanie Artura, czy balon o średnicy 3 m na „Skyway” jest ogromny czy nie jest, gdzie dyskusje o wyższości pływania olsztyńskiego nad krakowskim. Nie masz tu takich frykasów. Smutek i nostalgia. Natomiast po wyjściu z klasztoru i z taksówki skorzystania się słyszy „14 zł” zamiast grzecznie „9 zł” jak przy Planetarium. Czuję się, cholera, jak Stingowski „Englishman in New York”:
http://www.youtube.com/watch?v=s_IMFIOGCFc&feature=related. Co Wam będę dużo gadał? Moje dwie komory i aorta zostały w Toruniu. Niech Wam nawet przez myśl nie przejdzie, żeby mnie wypisywać z Klubu, „bo w ryja”, jak mówił Smoleń.
 
Parę dni temu byłem w Toruniu służbowo. Zaparkowałem na strzeżonym nad Wisłą niedaleko tego nowego boiska, co je sztuczną nawierzchnią wyłożyli. W budynku koło parkingu jest klub bilardowo – piłkarzykowy otwarty od 18.00 do 2.00. I dlaczego nikt mi o nim przez prawie rok nie powiedział, ja się pytam?! Niniejszym stwierdzam, że zaliczyliście wpadkę.
 
Ale i tak gorąco pozdrawiam.
 
 
 

 

Nowe sekcje

Medale

Gold419
Silver376
Brown280

Zawody w Toruniu

Tmt_2019



Galeria