III Ogólnopolskie Zawody Pływackie "O Błękitną Wstęgę Wisły, 5-6.05.2012 r.

 



Wyniki zawodów

 Klasyfikacja za bieg memoriałowy im. Andrzeja Majchrzakowskiego
oraz klasyfikacja punktowa Open



TORUŃ FOREVER

Tragedia polega na tym, że nie można sfotografować tego, czego nie widać. Jeśli kupić pół kilo giętkości języka, ewentualnie da się o tym opowiedzieć. Na Rynku w Toruniu sprzedawali ze zniżką. Dlatego spróbuję.

Patrząc na wydarzenie chronologicznie: zaczeło się 2 dni przed zawodami. Bo wtedy poszedłem z Karoliną do Centrum Sztuki Współczesnej obejrzeć wystawę "Gęstość cienia. Pomiędzy Światłem a Ciemnością". Zastanawiałem się, po co te wielkie litery w tytule wystawy. Zrozumiałem, gdy przeszedłem przez komnatę ciemności - "Passe-par-tout ciemności V". Niby nic. Pomieszczenie z wyłączonym światłem i materacami na podłodze. Ale dopiero, gdy ściana staje się twoim jedynym przewodnikiem do wyjścia i nie możesz pozbyć się wrażenia, że lada moment mrok zmaterializuje się w coś niesympatycznego, to owo "nic" zapada w pamięć. Do tego stopnia, że następnego wieczoru przy piwie i pizzy z Moniką, Darią, Karoliną, Arturem i Grzechem gadałem o tym jak kto głupi, a reszta patrzyła z politowaniem i niewyartukułowaną dobrą radą, żebym się raczył chmielem zamiast raczyć ich gadaniem o cieniach i materacach. Swoją drogą tamtej nocy Andrzej Szufarski chyba przerósł samego siebie, bo zamiast siedzieć z nami przy piwie przygotowywał rekwizyty na zawody. Do 5 rano.... Nie jestem pewien, czy mu publicznie dziękować, czy publicznie wysłać na odwyk od pracy. W każdym razie medal dla "Pierwszego Pływaka Województwa Kujawsko - Pomorskiego" od Ryszarda Sielskiego na uroczystym otwarciu zawodów był dla Andrzeja po dwakroć zasłużony, choć pewnie sam Rychu tego nie wiedział. Szufarski pełnił na tych zawodach wszystkie możliwe funkcje: od starszego rekwizytowego, poprzez wypisywacza dyplomów, VIPa wręczającego te dyplomy, także speakerowi w czasie wyczytywania kolejnych serii, a także zawodnika, Mistrza Ceremonii, który uhonorował Rodziców Trenera Andrzeja Majchrzakowskiego, a skończywszy na roli ogarniacza vel koordynatora, który martwił się, czy na start stawi się pełny skład sztafety.

Na marginesie. Czy prawdą jest, że "kujawsko - pomorskie" pisze się przez "c"? Pytam, bo toruńskie tablice rejestracyjne zaczynają się na "c" właśnie. Męczy mnie to od czasu, gdy przyjąłem toruńskie obywatelstwo.

Banery na pływalni powiesiliśmy dzień wcześniej. Prawie prosto. Zespołowa praca sprawiła, że było bardziej prosto niż prawie. To oczywiście Kasia Walenta i Paweł mieli główną zasługę, bo opanowali umiejętność rozplątywania sznurka, a bez tego ni dudu. Sznurek był tak atrakcyjnie rozplątany, że postanowiłem pierwszy raz od chyba 15 lat wyjść na defiladę przed zawodami i bić brawo, gdy speaker Maciej Kuras wyczytywał kluby zgłoszone do zawodów. Nie mogę rzecz jasna nie wspomnieć o zasługach Pana Jana w pracy nad banerami. Trafnie zauważył, że 10 cm robi wielką różnicę. Thank you, Johnnie Walker.  

Naszych wyników w poszczególnych konkurencjach jak zwykle nie pamiętam. Wiem, że było dobrze, a będzie jeszcze lepiej niż jest. Bo przecież wspaniałym prognostykiem są panie witające zawodników i częstujące tortem: Anita, Mirka, Ela. Na wejściu człowiek czuje się jak w domu. Anita w końcu wystartowała w zawodach. Magda Rogozińska znowu była dobrym duchem ekipy. Bartek miał wsparcie dopingowe żony i córeczki. Córeczka na razie startuje w kategorii "Ani się obejrzysz, a zostaniesz mastersem". Toruńskim, rzecz jasna. Magda Bolewska wyprowadziła sztafetę "Toruńczyka" na tradycyjne pierwsze miejsce, przez co potem musiałem pokłócić się z Sędzią Głównym, czy było to 15 metrów różnicy czy 10 do nadrobienia. Zresztą, o czym my mówimy? Na ostatniej zmianie płynęła Magda Bolewska. Kropka. Męską sztafetę też wygraliśmy, choć przez chwilę komplet składu był niepewny. Na szczęście ubezpieczał nas Krzychu Lietz, który zadeklarował sprintowe wsparcie w razie potrzeby. W końcu jednak skład się uzbierał, choć część składu przyszła nieco później, tuż przed startem na 100 delfinem. Po 3/4 dystansu modliliśmy się o przetrwanie tej części składu płynącego 100 delfinem... Modlitwy zostały wysłuchane i Grzegorz dopłynął do mety. Nie mamy pewności, czy Henryk Zientara nagrał wyścig, ale jeśli tak, to film powinien znaleźć się na youtube.com. Nie tylko ten zresztą. Wyścigi Edka Korolko też nie przestają fascynować.

Poczytuję sobie za zaszczyt, że płynąłem w jednym składzie z wielkim Sławkiem Prędkim. Wprawdzie miałem żal, że uciekł mi na 200 kraulem na Mistrzostwach Polski w Lublinie parę lat temu, ale co było a nie jest, nie pisze się w rejestr. Zwykle, gdy lista zgłoszonych zawodników pojawia się przed zawodami na stronach internetowych, to najpierw się sprawdza, czy startuje Prędki. Jeśli startuje, to następuje analiza, czy jest możliwość dosypania mu czegoś do żarcia.

Wzruszającym momentem było uhonorowanie Rodziców Andrzeja Majchrzakowskiego. Andrzej zrobił to perfekcyjnie z punktu widzenia elegancji, szarmancji i uczczenia pamięci Kolegi. Zawodnicy "Toruńczyka" stanęli w szeregu, Andrzej opowiedział historię wielkiego sportowca, Sławek Prędki jako najlepszy zawodnik trenera wręczył upominek Jego Rodzicom. Dzień wcześniej, podczas imprezy w Dworze Mieszczańskim, dowiedziałem się, jak wiele zabiegów kosztowało zorganizowanie tego jednego elementu uroczystości... Tym większe brawa.

Skoro jesteśmy przy imprezie. Kto był, to wie, kto nie był, niech żałuje. Być może przemawia przeze mnie ogromny sentyment do Torunia, Koleżanek i Kolegów z "Toruńczyka". Jednak właśnie takie wydarzenia scalają grupę. I uczestników zawodów w ogóle. O tym właśnie się pamięta i opowiada. Nie o wynikach, bo żeby sobie przypomnieć, ile kto "zrobił", sięga się do archiwów. A wrażenia z imprezy są żywe, a nie archiwalne. Okazało się, że Magda Bolewska nie tylko wyprowadza sztafetę na prowadzenie, ale dba o atrakcje podczas imprezy. Zorganizowała zwiedzanie Torunia z przewodnikiem. Marta Maleszewska - Pani Przewodniczka, zrobiła nam skondensowany wykład o historii Miasta. Wyjaśniła nawet, dlaczego większość knajp w Toruniu jest w piwnicach. W wycieczce brało udział kilkanaście osób, ale dyskutowano o tym nawet w kotłowni, dwa piętra pod pływalnią.

Swoją drogą, zawsze najbardziej fascynują mnie kupony na żarcie na takich imprezach. Bigosik, kiełbaska, karkóweczka i "napój". Chętnie bym zostawił sobie kupon na pamiątkę, ale miałem ochotę i na karków i bigos, a zwłaszcza na "napój". A do koryta by mnie nie dopuszczono bez wręczenia karteczki. Dlatego za pamiątkę muszą wystarczyć wrażenia. Świetny pomysł całej imprezy między blokami zawodów. Wspomnienie, że również Ela się ze mną "napoju" napiła, że Jarosław Wysocki alias "Medali Zero" miał ogromny wkład w atmosferę.

Jeszcze słów parę o szanownej Komisji Sędziowskiej. To, że energii przybywało na widok Komisji, to jedno. Ale Agnieszka Kostyra co jakiś czas porzucała obowiązki na torze nr 6 i stawała na słupku, w tym na 800 kraulem. Pomiar czasu był elektroniczny, więc nie ma podejrzeń, że Komisja sprzyjała jednemu ze swoich członków. Zresztą nie byłoby potrzeby. To było coś, Aguś.

Proponuję spojrzeć w kalendarz. Mistrzostwa Polski za 3 tygodnie. Grzegorz Latecki z "Victorii" Elbląg trafnie to ujął, że na zawody do Torunia przyjeżdża się po to, by potem było już tylko lepiej. I z całego serca życzę tego sobie i każdemu, do kogo to stwierdzenie pasuje.

Marcin Mykowski



 Szczegółowe wyniki zawodników Toruńczyka



 

Nowe sekcje

Medale

Gold419
Silver376
Brown280

Zawody w Toruniu

Tmt_2019



Galeria