Szczegółowe wyniki zawodników


 

PODRÓŻE KSZTAŁCĄ, czyli co działo się w Warszawie.
 
Zdarza się, że pod jednym dachem znajduje się Trzech Muszkieterów - Krzychu Lietz, Jarek Wysocki i Andrzej Szufarski (pytanie, który to Portos... he he) oraz Jan Bantkowski alias d'Artagnan. Brak danych na temat zdolności tych BYŁYCH kawalerów w posługiwaniu się szpadami, jednak na ich manewry w wodzie podczas Mistrzostw Polski w pływaniu w Warszawie chyba nikt narzekać nie może. Poza samym Portosem (he he, a który to???). Skoro przy metaforachjesteśmy - w Warszawie skardziono księżyc. Dwóch takich oto ukradło księżyc: Edward Korolko i Henryk Zientara. Matko droga... ten ostatni facet zdobył 4 złote medale. No przecież to nieprzyzwoite. Heniu drogi, mała prośba w imieniu tej słabiej wytrenowanej części „Toruńczyka”, żebyś dostosował ilość łupów do ogólnego poziomu. Rozważając rzecz na przykładzie: dziewczyny lubią brąz, dlatego Agnieszka Kostyra odebrała brązowy medal czterokrotnie. Na szczęście wspięła się na srebrne podium na 400 kraulem, no i mowę jej odebrało, gdy zdobyła złoty medal na 200 grzbietem. Wiadomo: milczenie jest złotem. Tudzież odwrotnie. Widzisz, drogi Henryku, że jak chcieć zdobywać brązowe medale, to można. Są na to cztery dodatkowe dowody: Artura Kłosińskiego na 50 żabą, Macieja Kurasa na 100 grzbietowym, Maćka Walenty na 50 grzbietowym i niżej podpisanego na 200 kraulem. Jednak więcej na ten temat może powiedzieć Magda Rogozińska. Nie ze względu na ilość brązowych medali, bo ma „tylko” jeden na 50 delfinem, ale z uwagi ilość medali srebrnych (4, słownie: cztery). A jak wiadomo, mowa jest srebrem. Więc może coś na ten temat powiedzieć.
 
Korzystając z okazji chciałbym złożyć protest. Postulat. Mutantom wstęp wzbroniony! To, że na niejaką Marit Bjoergen (w innej dyscyplinie... w podnoszeniu ciężarów) padł cień podejrzenia, że wciąga lek na astmę z innego powodu niż choroba, to nie znaczy, że Karol Twarowski też może wcinać energetyczne śniadanie i na pływalni wyczyniać nie wiadomo co! Ostatni raz, kiedy podczas jednej imprezy płynąłem 4 konkurencje po 200 m + 400 + 100, miał miejsce w czasie, gdy na miejscu osiedla „Koniuchy” w Toruniu szumiały jeszcze dęby. I chciałbym, żeby tak pozostało. Wedle wszelkich prawideł po takiej dawce wysiłku powinieneś dostać rozedmy płuc, a nie zdobywać 3 złote, 2 srebrne i brązowy medal. A przy okazji: będę Ci pamiętał te 0,14 sek na „stówę”. Co najmniej do następnego razu, od kiedy Ty zaczniesz mi je wypominać.
 
Mam nadzieję, że nie odnosicie wrażenia, iż jestem złośliwy. Zawsze zachowuję się kulturalnie jak Trzej Muszkieterowie (w tym Portos ha he) i d'Artagnan. Jednak odnośnie tego ostatniego wyrażam przekonanie, że protest przeciwko niedofiansowaniu klubu byłby skuteczniejszy po zablokowaniu ruchu na Marszałkowskiej. Bo to Warszawa i centrum wydarzeń i media. Jak śpiewał Kuba Sienkiewicz z „Elektrycznych Gitar” - „Już jest telewizja, już robi wywiady, jak panie płynący dajecie se radę?” Sądząc po ilości pozdrowień na zawodach zarejestrowanych przez obiektyw, dajemy radę, oj dajemy!
 
Mistrzostwa Polski w pływaniu masters charakteryzują się paradoksem. Jest tam mnóstwo bohaterów. Basen długości 50 metrów to quasi – jezioro. W wieku juniorskim jeździliśmy na obozy sportowe do Garczyna. Trener wrzucił nas do wody na jednym brzegu jeziora, wsiadł do łódki i zarządził delfinowanie na drugi brzeg (ledwo widoczny). A potem spowrotem (komentarz: sprawdziłem, jak się pisze „spowrotem” i jest to co innego niż „z powrotem”). W każdym razie udało się to jednemu człowiekowi na 30. Wtedy nie był to Grzegorz Arentewicz. Ale dziś dałby radę tylko on. Jak ktoś wystawia się na 200 delfinem i zdobywa srebrny medal, to czymże jest jezioro w Garczynie? Prochem i niczem.
 
4 medale Krzycha Lietza, choć marudził, że mogło być lepiej. To dobrze. Mistrz jest zawsze lepszy od swego dzieła. Krzychowi do mistrzostwa na 100 delfinem zabrakło niewiele, ale miejsce prawie pierwsze dla nas różnicy nie robiło wielkiej. 2 medale Edka Korolko, w tym złoty na 200 kraulem. Zdobył je w przerwie zawodów lekkoatletycznych i konkursu skoku o tyczce.
 
Mistrzostwa się skończyły. Karolina obsługiwała aparat. Dzięki temu widać glorię i chwałę zawodników Torunia, a także ich głupie miny. Herbata z cytryną (!) po pierwszym dniu zawodów smakowała wyśmienicie. Podróż powrotna odbyła się z przygodami z powodu korków. Miałem jednak na pokładzie wspaniałe towarzystwo Karoliny, Andrzeja Szufarskiego i Mirka Matusika. Utwierdziło mnie to w przekonaniu o słuszności stwierdzenia, że podróże kształcą. Bo przypomniało mi się, kto napisał „Trzech Muszkieterów” (he he).
 
Należy się parę słów wyjaśnień z powodu poślizgu czasowego. Proszę Państwa. No przecież było Euro. W Gdańsku ono było to Euro. Nie mogłem przegapić naszego niemal remisu z Czechami. W każdym razie groźba poważnych sankcji ze strony Magdy Bolewskiej zagoniła mnie do pracy od dawna planowanej (żeby nie było!).
 
By Marcin Mykowski

 

Nowe sekcje

Medale

Gold419
Silver376
Brown280

Zawody w Toruniu

Tmt_2019



Galeria