Mistrzostwa Polski Masters, Szczecin, 26-28 czerwca 2015 r.

 


Mistrzostwa Polski w Szczecinie,
26 medali Torunia, w tym rekord Polski
 

 
Rozdział I
Prawo jazdy Pani Prezes
 
Kluczem do zrozumienia wydarzeń w Szczecinie 26 – 28 czerwca 2015 r. jest analiza odcinka drogi między Hotelem Marina a pływalnią Floating Arena. Oto duet Walenta – Prędki sfilmowany ukrytą kamerą z tylnego siedzenia. Ze względu na drastyczne sceny oraz język w oryginale, film jest zabroniony dla osób, które nie ukończyły 18 roku życia:
 
Wyciszyłem muzykę, żeby widz zrozumiał, jak ogromną rolę pełnił Sławek Prędki jako pilot w czasie rajdów po przedmieściach Szczecina. Jako świadek wydarzeń zaręczam, że przeżyłem. Oczywiście w tle leciało to:
 
Jeżeli rozgrzewka zaczynała się o godzinie 8.00, a my o 7.55 pod hotelem pakowaliśmy plecaki do bagażnika, mieliśmy gwarancję punktualnego przyjazdu. Right on time, jak mawiają na Wyspach. Po drodze 5 rond z 5 wylotami każde. Znaków ograniczających szybkość jazdy po drodze nie stwierdzono, a zatem jak w sporcie: gdy sędzia nie widzi, to grać dalej. I wiecie, tu nie tylko Sławek jako pilot z bardzo sprawną nawigacją w telefonie Sony Xperia Z1 Compact. Tu przede wszystkim refleks Pani Prezes grał rolę. Wjazd na rondo. Sławek: w prawo! Kasia na ręcznym na piskach – w prawo. Nie miało znaczenia, że nie w ten zjazd, bo mapa na Xperii pokazywała następny. Za chwilę było kolejne rondo, gdzie można nawrócić albo nadrobić, co wychodziło na to samo. Gdzieś mignęła dziewczyna z odblaskowymi okularami. Zdążyła zatrzymać rower przed przejściem dla pieszych. Za chwilę Restauracja Zbójnicka. Dzień czy dwa później analizowaliśmy tam, czy Andrzej Szufarski jednak powinien zgłosić Małgorzacie Serbin indywidualną próbę bicia rekordu Polski, a nie jak Sławek Prędki po prostu wskoczyć do wody i go pobić (rekord, nie Andrzeja Szufarskiego). Ale to dopiero miało nadejść. Póki co gdzieś na ułamek sekundy mignął szyld „Kawa na wynos”. Nie zdążyłem krzyknąć, żeby się zatrzymać, bo w hotelowej restauracji kawa była podła, a ja jako uzależniony od kofeiny nie mogłem wejść na rozgrzewkę bez odpowiedniego haustu w gardło. Oni mieli plan. Plan punktualnego dojazdu na zawody.
 
Rozumiecie zatem, że gdy już plan się powiódł, niepotrzebna była ani kawa, ani rozgrzewka…
 
 
Rozdział II
Cukierki Maćka Kurasa
 
Pływalnia profesjonalnie przygotowana. Tzn. niecka miała równe 50 metrów, wygodne trybuny, bramkę kontrolującą wejścia i wyjścia, ochroniarza z groźną miną oraz chipy do szafek. W takich warunkach byliśmy skazani na sukces. Na 89 ekip zajęliśmy 12 miejsce w rankingu medalowym: łącznie 26 medali, w tym 11 złotych, 6 srebrnych i 9 brązowych. Sławek Prędki, nie pytając nikogo o zgodę, ustanowił rekord Polski na 100 dowolnym z wynikiem 0:56,87. Jak wynika z wieloletnich obserwacji, przyroda nie zna takiego zjawiska jak Sławek Prędki na miejscu drugim. Właściwe oznakowanie miejsc na podium to: „3, 2, Sławomir Prędki”. Nie wpływają na to ani zmiany klimatu, ani zmiany na stołku prezydenta. Forma Mistrza jest uparcie niezależna od okołosportowych fluktuacji, dlatego Sławek Prędki zapuścił korzenie na najwyższym stopniu podium. Widziano go tam przy dekoracji na 50, 100 i 200 klasycznym, 50 i 100 motylkowym, 200 dowolnym i 200 zmiennym. Wszelako jeszcze słów kilka o rekordowym wyścigu na 100 kraulem: czymże byłaby sól bez swego smaku? Czymże byłoby pierwsze miejsce bez medalu brązowego? Jam to, nie chwaląc się, sprawił.
Rzecz jasna w dzisiejszych czasach nie wychowa się Mistrza na samym ryżu po tajsku za 32,50 zł w Restauracji El Grande, La Grotta, czy tam Mercado w Szczecinie Tu trening musi iść w parze z odpowiednią dietą i profesjonalnymi wspomagaczami. Powyższy deszcz złota nie byłby nastąpił, gdyby nie dyskretna ingerencja Maćka Kurasa. Przed przejściem do dalszej relacji z zawodów wyrażam oczekiwanie nas jako społeczeństwa, że Sławek dostrzeże tą pomoc. Po tym, jak Małgorzata Serbin, robiąca za speakera, wezwała go na dywanik, publicznie zadeklarował, że na kolejnych zawodach zgłosi lepszy wynik niż 3:00,00 na 100 dowolnym. Podobnie teraz w ramach wdzięczności powinien użyczyć Maciejowi Kurasowi za pokwitowaniem 20% swoich złotych medali na 2 tygodnie. Oto bowiem kolega Maciej w kluczowym momencie koncentracji przedstartowej pojawił się na trybunach z paczką czekoladowych cukierków. Dzięki temu poziom glukozy we krwi zwiększył się do dawki pozwalającej na skuteczny finisz, tzn „hop, nogi, finisz” – w takiej właśnie kolejności.
 
Rozdział III
Full – czyli Efekt Walenty
 
Powstaje zatem pytanie o związek przyczynowy między cukierkami Maćka a osiągami Kasi Walenty. Stężenie glukozy rozprzestrzeniło się w toruńskim sektorze w ciągu paru minut. Pani Prezes zajmowała miejsce geograficznie zbliżone do paczki cukierków. Uprzejmość Maćka i bogate zasoby glukozy spowodowały to, co z chęcią oglądaliby pokerzyści na swoim ręku. Full, czyli 3 złote medale i 2 srebrne. Trzy „asy”, trzy najwyższe karty Kasi Walenty to 100 i 200 klasycznym oraz 200 zmiennym. Dwa „króle” to 200 motylkowym i 400 zmiennym. Począwszy od Mistrzostw Polski w Szczecinie powyższy układ medalowy zwany jest „Efektem Walenty”. Próbowałem to osiągnąć, ale zabrakło mi złotych medali. Musiałem zadowolić się 3 brązowymi. Bardzo się z nich cieszę. 3 pudła to w niniejszym przypadku nie to samo co 3 chybione. Postanowiłem, że nie będę pływał sprintów. Sprint oznacza dynamiczną technikę, której mi brakuje. Rozważę zgłoszenie na 800, mimo że wtedy Sławek Prędki będzie musiał się posunąć na podium…
 
Rozdział IV
Pływacki Strong Man
 
Start w konkurencji 200 delfinem na długim basenie to wyczyn przeznaczony wyłącznie dla herosów. Dość powiedzieć, że wśród kobiet w kategorii C nie wystartował nikt. Wielokrotna Mistrzyni Polski, która na tych zawodach wzięła na siebie obowiązki mikrofonowca, jasno deklarowała, że 200 motylkowym jest poza jej zasięgiem. W Toruniu natomiast takich odważnych nie brakuje. Parafrazując słowa Władka Jagiełły sprzed 600 lat, o każdej z tych osób można powiedzieć „oto jest ten, który jeszcze dziś rano mienił się wyższy nad wszelkie mocarze”. Dodajmy - po południu także. Kasia Walenta wygrała. Grzegorz Arentewicz zdobył srebrny medal. Jarosław Wysocki zakończył wyścig brązowym medalem. Nota bene dzielnie walczył i opracował nową technikę pływania delfinem, którą zamierzam przećwiczyć. Tu koniecznie trzeba wspomnieć o jego 5 miejscu na 200 klasycznym i 6 miejscu na 400 zmiennym. Grzegorz Arentewicz ścigał się też na 100 delfinem i odebrał za to srebrny medal, a potem brązowy za 400 zmiennym.
 
Delfinistą krótkodystansowym chyba od zawsze jest Krzysztof Lietz. Srebrny medal na 50 motylkowym. Zdobył tez brąz na 100 kraulem. Przez krótką chwilę wstrzymaliśmy oddech, gdy speaker ogłosił konieczność weryfikacji protokołów. Jednak prawdopodobieństwo zepchnięcia Krzysztofa z podium było równe zeru. Ostał się więc na brązie. Do brązu nie zabrakło tez wiele na 100 delfinem.
 
Rozdział V
Toruń lubi brąz
 
W przerwach między startami Grzechu Arentewicz, podwójny wicemistrz Polski, robił dokumentację zdjęciową. Dzięki temu wiemy na pewno, że Andrzej Szufarski ukończył wyścigi w stylu grzbietowym i klasycznym. Co więcej – zrobił to… On to naprawdę zrobił w układzie 6-9 i 6-9. Co za cicha woda… Nie zamierzam wnikać, co na to Freud, ale fakty są następujące:
- 6 na 50 grzbietowym,
- 9 na 50 klasycznym,
- 6 na 100 grzbietowym,
- 9 na 100 klasycznym.
Protokoły dostępne na www.megatiming.pl. Tam też można przekonać się o sukcesie Magdaleny Rogozińskiej w wyścigu na 200 klasycznym – brązowy medal. Jan Bantkowski także zebrał brązowe żniwo za 200 dowolnym. Jarosław Wysocki – brązowy na 200 delfinem. Niżej podpisany, jako się wcześniej rzekło, wziął 3 brązowe medale za 100 dowolnym, 100 grzbietowym i 200 grzbietowym. Łącznie nasza epoka brązu zamknęła się na 9 krążkach z tego kruszcu. I choć „kruszec” brzmi górnolotnie, to kolor jest zacny, a i waga medalu robi wrażenie. Magdzie Rogozińskiej niewiele zabrakło do podium na 50 klasycznym i na 200 zmiennym.
 
Postanowiliśmy z Maćkiem Kurasem, że przyszłe Mistrzostwa rozegramy po swojemu. Starujemy w kategorii „C” (póki co). „C” jak „Czyż nie możemy się dogadać?” Ponieważ obaj pływamy grzbietowym, zawsze jest ryzyko, że będziemy sobie przeszkadzać. Rozdamy te karty tak, żeby ryzyka uniknąć. Maciej startował na 50, 100, 200 grzbietowym, 50 i 100 delfinem oraz 200 zmiennym. Parzystą ilość konkurencji. Jako rodowity szlachcic jest człowiekiem kompromisu. Znajdziemy zatem rozwiązanie w celu osiągnięcia podwójnego Efektu Walenty.
 
Wszystkim nam należą się gratulacje.
 
 
Marcin Mykowski
 

 

 

Nowe sekcje

Medale

Gold419
Silver376
Brown280

Zawody w Toruniu

Tmt_2019



Galeria