XIV Otwarte Integracyjne Mistrzostwa Wielkopolski w Pływaniu Masters; Poznań - 15.02.2014 r.


Szczegółowe wyniki zawodników


 

Drogi Mykosiu,
Muszę Ci donieść, że wszyscy stęskniliśmy się za Twoimi sprawozdaniami z zawodów. W Poznaniu wszyscy pytali „co z Waszymi artykułami, dlaczego Myku nie pisze, a wy odebraliście nam codzienną lekturę itp., itd., itp”. Wiem, że natłok obowiązków, karmienia i przewijania, karmienia i usypiania, karmienia i kąpania (a tak, a propos kąpania, to podobno chodzisz z małym na basen i Go katujesz treningami – pamiętaj żadnych interwałowych – tylko powtórzeniowe na bazie 400m). Więc, w Toruniu ustaliliśmy, że ja Ci będę opisywał to, co na zawodach było, a Ty na urlopie tacieżyńskim, będziesz swoje artykuły pisał i nikt nie domyśli się, że Cię tam nie było.
 
A więc najpierw Bolesia.
Podobno nie pływa wcale, chodzi na te swoje lotniska, a jak się spytałem czy na basenie trenuje, powiedziała, że nie musi, bo pomiędzy wypadnięciem z samolotu, a otworzeniem się spadochronu jest na tyle czasu, że wykonuje ćwiczenia żabkarskie – podobno bez deski, bo mówi, że nie ma trzeciej ręki a w dwóch trzyma te dźojstyki do sterowania – w co ja osobiście nie więrzę, ma przecież trzecią nogę, bo by inaczej tak szybko nie pływała. Jak jesteśmy przy klasyku, to Sławek zrobił Rekord Polski. Zapatrzył się jednak w Bubkę, nie chce go walnąć raz a dobrze (tyn rekord), tylko cyka po setnej sekundy, gdzieś tam jeździ po jakiś zawodach Bre czy City banku. Bił ten rekord już chyba z 7 razy – tam na górze ktoś nie chce go uznać, podobno na tych zawodach aparatura pomiarowa nastawiona na inne sekundy dla juniorów i inne dla mastersów – te drugie podobno szybsze – i to o to chodzi.  A Sławek mówi, że ma jeszcze 3 lata w grupie – to w końcu mu jakoś uznają. Może na dwieście. Pomorsko – Kujawski zamiast pływać pojechał na narty. Śniegu nie było, wiec jeździł po błocie i trawie, targało nim, ale nogi wzmocnił. Chciał nawet na zawodach pływać klasyka z nogami do kraula, by dać trochę forów Szufarze, żeby nie było zwały – wiesz – koledzy z grupy. Mówią jednak, że pływał z nogami do delfina – czemu zaprzecza. Szuwarek podobno prosił go też, żeby nie płynął na 200, bo nie ma Jarka i może wygrać – co się stało. Dalej co do żaby: Płynąc sprint, Darek myślał, że mam aparat – odwrócił głowę i wyszczerzył zęby, fotka jest, ale bariery nie złamał – poruta! Krauliści też słabiutko. Grzesiowi i Karolowi za gorąco – przyzwyczaili się do wód otwartych i lodu, pięćdziesiątka za krótka, setki nie było, 800 za długo – i zawsze cóś. Ostoją był więc Krzysiu – niektórzy speakerzy mówią Lec, niektórzy Lajc, inni Letzzt lub Lee  – więc na zawodach nikt go nie zna i nie kojarzą z Toruńczykiem – i tak chyłkiem swoje napływał – szczególnie kraulem – bo na ostatnich treningach ćwiczył starty – stał na słupku cały trening, zadumany i analizował – z jednej nóżki, a może z dwóch – jak by była Magda to by mu powiedziała, że z trzech – ale jej nie było. A Jasiu to musiał do pociągu – spisał wyniki i pojechał. Grażyna miała go zastąpić na 400 grzbietem, ale trochę się zmęczyła na 50 klasykiem, bo jej woda w okularkach oporowała więc nie popłynęła i znów wielka kicha. W delfinie też słabo. Szkoda gadać. Prędkas napływał 27,02. Jak na 37 lat, to takie amatorskie pływanie i jakie to punkty, jakie?! Oj, oj marniutko, marniutko panie. Dawniej to było. A teraz to jakoś tak, tak, tak, bez Wery, brak ikry, jurności, zadry takiej!!!
 
Osobny rozdział to zmianka. Wszyscy się zapisali, ale startowało tylko kilku. Szufar nie prostuje rąk przy grzbiecie, Maciek kłuci się z sędziami podczas płynięcia, Gosia nie chce pływać żabką, bo się znudziło i popłynęła 2 x kraulem, a Karolowi spadły gacie na grzbiecie, podobno sznurek był z nieatestowanego plastiku i pękł. Magdę, to taka jedna Josia chciała ugryźć w nogę. Zobaczyła, że na ostatnich 15 metrach dogania, wiec cabach, w trzecią nogę capnęła. Wynik dobry zrobiła, megarekord, tylko, że to nie dla naszego klubu. Tak, że tyż cieńko. A – jeszcze Ci nie napisałem, co z tą naszą sztafetą. Kiepsko, mój ty drogi, kiepsko. Karolowi zaraz jak skończył płynąć grzbiet, sędzia kazał sikać do słoika. Ten nie chciał, bo płynęli na szóstym torze, a to od strony trybuny, ludzie patrzyli, sędzia swoje, ten swoje, sędzia ze słoikiem, ten płacze... Twardy się uparł i skończyło się dyskową. Tak to było. Napisz artykuł, ale wiesz, tak trochę łagodniej, bo generalnie zawody jak zwykle w Poznaniu były o ke’y i udane.
 
Pozdrawiam

 

 

 

Nowe sekcje

Medale

Gold419
Silver376
Brown280

Zawody w Toruniu

Tmt_2019



Galeria